Strona główna

poniedziałek, 3 października 2011

niedzielnie, jesiennie

Nie wytrzymałam i musiałam udać się na spacer... W tym jednym momencie wszystko inne przestało się liczyć... Wewnętrzny głód kolorów, światła, przyrody, pięknych scenerii zwyciężył...
Taką jesień uwielbiam, może trwać i trwać. Miękkie i ciepłe światło,piękna paleta kolorów dookoła otulają jak gruby sweter w mroźną noc .
Chyba cały urok jesieni, a zwłaszcza jej początków tkwi w sprzecznościach. Cała aura przywołuje same dobre skojarzenia: ciepła, radości, miękkości; tylko temperatura nie wzruszona, na przekór temu co dookoła - spada :)
Ehh przez to wszystko zrodził się w mej głowie niecny plan wagarów... takich od wszystkiego... od pracy, problemów, od samej siebie....  Zobaczymy co z tego wyjdzie.
A to kilka kolorowych wspomnień ...




Kilka różanych inspiracji...



Moje Miasto. Dzisiaj w szczegółach które przykuły moją uwagę. Ale pewnie pojawi się nie raz w szerszej perspektywie :)







 I mała pamiątka :)

środa, 28 września 2011

Kawęczynek

Niedzielny spacer w krainie chrząszcza, gdy lato wita jesień, która ciepłym i miękkim światłem powoli zajmuje swoje miejsce...
Piękna i malownicza trasa Szczebrzeszyn - Kawęczynek. Niestety nie udało mi się pokonać jej całej, gdyż za późno się wybrałam. Trochę żałuję bo Kawęczynek to takie przysłowiowe miejsce "gdzie diabeł mówi dobranoc". Chyba  jedno z niewielu miejsc gdzie nie ma zasięgu, a dodatkowo bardzo urokliwe.
Mam nadzieję, że niedługo pokonam całą trasę i dostarczę kolejną porcje zdjęć :)
Zdjęcia różne, bo i we mnie ostatnio wiele emocji i to skrajnych, a czasem wręcz ich brak.
A dodatkowo ciągle się uczę , próbuję, szukam :)











piątek, 23 września 2011

Weselnie

Dzisiaj kilka zdjęć ze ślubu mojej koleżanki z którą znam się od podstawówki.
O debiucie jako fotograf-weselny już wspominałam.
Młodzi nie mieli w planach fotografa podczas uroczystości, ale z uwagi na fakt, że posiadam aparat i nie zawaham się go użyć ;) poprosili mnie o uwiecznienie tego ważnego dnia.
Dla mnie było to nie lada wyzwanie. Po pierwsze przeżywałam stres bo to pierwsza tego typu sesja, po drugie to ślub bardzo dobrej koleżanki i chcąc nie chcąc byłam w całym centrum tego wszystkiego i przeżywałam razem z nią.
Podsumowując: Młodzi ze zdjęć bardzo zadowoleni, a dla mnie to kolejne nowe doświadczenie i kolejna lekcja.