Dzisiaj kilka zdjęć ze ślubu mojej koleżanki z którą znam się od podstawówki.
O debiucie jako fotograf-weselny już wspominałam.
Młodzi nie mieli w planach fotografa podczas uroczystości, ale z uwagi na fakt, że posiadam aparat i nie zawaham się go użyć ;) poprosili mnie o uwiecznienie tego ważnego dnia.
Dla mnie było to nie lada wyzwanie. Po pierwsze przeżywałam stres bo to pierwsza tego typu sesja, po drugie to ślub bardzo dobrej koleżanki i chcąc nie chcąc byłam w całym centrum tego wszystkiego i przeżywałam razem z nią.
Podsumowując: Młodzi ze zdjęć bardzo zadowoleni, a dla mnie to kolejne nowe doświadczenie i kolejna lekcja.
brawo! świetny debiut :)
OdpowiedzUsuńDo tej pory pamiętam ten stres, ale jak to mawiają : pierwsze koty za płoty.
OdpowiedzUsuńDziękuję :)