poniedziałek, 3 października 2011

niedzielnie, jesiennie

Nie wytrzymałam i musiałam udać się na spacer... W tym jednym momencie wszystko inne przestało się liczyć... Wewnętrzny głód kolorów, światła, przyrody, pięknych scenerii zwyciężył...
Taką jesień uwielbiam, może trwać i trwać. Miękkie i ciepłe światło,piękna paleta kolorów dookoła otulają jak gruby sweter w mroźną noc .
Chyba cały urok jesieni, a zwłaszcza jej początków tkwi w sprzecznościach. Cała aura przywołuje same dobre skojarzenia: ciepła, radości, miękkości; tylko temperatura nie wzruszona, na przekór temu co dookoła - spada :)
Ehh przez to wszystko zrodził się w mej głowie niecny plan wagarów... takich od wszystkiego... od pracy, problemów, od samej siebie....  Zobaczymy co z tego wyjdzie.
A to kilka kolorowych wspomnień ...




Kilka różanych inspiracji...



Moje Miasto. Dzisiaj w szczegółach które przykuły moją uwagę. Ale pewnie pojawi się nie raz w szerszej perspektywie :)







 I mała pamiątka :)

0 komentarze:

Prześlij komentarz