wtorek, 15 listopada 2011

Kocur Osobisty

Około 3 lata temu w moich progach zagościł współlokator.
Było to dla mnie nowe doświadczenie, bo przez większość życia towarzyszyły mi psy.
Aczkolwiek jestem "zwierzolubem" więc stanęłam godnie przed tym wyzwaniem.
Nie było go widać, ale za to słychać. Bardzo rozpaczliwie domagał się jedzenia pod budynkiem mojej starej firmy. Dość szybko zdobył moje serce, tak jak koty umieją robić to najlepiej.
Dzisiaj króluje sobie w moim mieszkaniu i niczym nie przypomina tego wygłodzonego i przerażonego malucha. Ani wyglądem, ani charakterem. No jedynie prążki pozostały na swoim miejscu. Chociaż tu i ówdzie leciutko się rozciągnęły :)
Typowy lew salonowy :)
Pewnie zagości tu jeszcze nie raz, aczkolwiek zdjęcia mu mogę robić jedynie wtedy kiedy on ma na to ochotę.
 Wraz z nadejściem jesieni Kocur Mój Osobisty wykazuje zamiłowanie do wszelakich kryjówek. Nawet dorobił się własnej budy ?!







piątek, 11 listopada 2011

Szumy

W końcu się udało :). Planowany i co weekend odkładany wyjazd.
Roztocze, a dokładniej Susiec i szlak Szumów.
Malownicze wodospady, niepowtarzalny klimat, krajobrazy momentami przypominające dziką puszczę.
Spokój, cisza i tylko szum wody który zagłusza wszystkie te kotłujące się w głowie myśli.
Akumulatory naładowane, ale i ogromny apetyt na więcej.












poniedziałek, 3 października 2011

niedzielnie, jesiennie

Nie wytrzymałam i musiałam udać się na spacer... W tym jednym momencie wszystko inne przestało się liczyć... Wewnętrzny głód kolorów, światła, przyrody, pięknych scenerii zwyciężył...
Taką jesień uwielbiam, może trwać i trwać. Miękkie i ciepłe światło,piękna paleta kolorów dookoła otulają jak gruby sweter w mroźną noc .
Chyba cały urok jesieni, a zwłaszcza jej początków tkwi w sprzecznościach. Cała aura przywołuje same dobre skojarzenia: ciepła, radości, miękkości; tylko temperatura nie wzruszona, na przekór temu co dookoła - spada :)
Ehh przez to wszystko zrodził się w mej głowie niecny plan wagarów... takich od wszystkiego... od pracy, problemów, od samej siebie....  Zobaczymy co z tego wyjdzie.
A to kilka kolorowych wspomnień ...




Kilka różanych inspiracji...



Moje Miasto. Dzisiaj w szczegółach które przykuły moją uwagę. Ale pewnie pojawi się nie raz w szerszej perspektywie :)







 I mała pamiątka :)

środa, 28 września 2011

Kawęczynek

Niedzielny spacer w krainie chrząszcza, gdy lato wita jesień, która ciepłym i miękkim światłem powoli zajmuje swoje miejsce...
Piękna i malownicza trasa Szczebrzeszyn - Kawęczynek. Niestety nie udało mi się pokonać jej całej, gdyż za późno się wybrałam. Trochę żałuję bo Kawęczynek to takie przysłowiowe miejsce "gdzie diabeł mówi dobranoc". Chyba  jedno z niewielu miejsc gdzie nie ma zasięgu, a dodatkowo bardzo urokliwe.
Mam nadzieję, że niedługo pokonam całą trasę i dostarczę kolejną porcje zdjęć :)
Zdjęcia różne, bo i we mnie ostatnio wiele emocji i to skrajnych, a czasem wręcz ich brak.
A dodatkowo ciągle się uczę , próbuję, szukam :)